Przetarłam oczy i usiadłam na łóżku. Chwileczkę...
Cholera! To nie jest moje łóżko! Spojrzałam w swoją lewą stronę. Harry? O ja pierdole. Przespałam się z Harrym Stylesem. Spokojnie, oddychaj. Spokojnie.
Szybko wstałam budząc przy tym chłopaka. Ubrałam na siebie wcześniejsze ciuchy. W głębi duszy modliłam się, żeby loczek niczego nie pamiętał. Nie chcę wyjść na dziwkę. On pewnie ma dziewczynę, a ja się wpieprzyłam mu do łóżka.
-Już idziesz? - mruknął. Obejrzałam się do tyłu. - Zdecydowanie wolę cię bez ubrań.
-Harry, czy do ciebie nie dociera to co właśnie zrobiliśmy?! Przecież ty masz pewnie dziewczynę, a ja.... ja zachowałam się jak skończona kurwa! Boże, a moja siostra? Jezus maria, przecież ona mnie zabije!!!- wrzeszczałam. Brunet podszedł do mnie i mocno przytulił. - Nie dotykaj mnie. Przez ciebie skończyłam jak dziwka! Przecież ja cie nawet nie znam!
-Chyba się trochę poznaliśmy w nocy ,nie uważasz?
-Nie? Zresztą byłam pijana. Gdzie moje siostra?
-Mnie się pytasz? -podrapał się po karku.
-Dzięki. - odwróciłam się na pięcie. Loczek chwycił mnie za nadgarstek.
-Przepraszam cię. Wiesz...za tamto.
W jego oczach było naprawdę widać żal i skruchę. Oby nie kłamał.
-Już dobra. To co się stało, się nie odstanie. Proszę cie, pomóż mi poszukać siostry.
-Okej, chodźmy.
Lekko się zaśmiałam.
-Emm, Harry?
-No?
-Może się ubierzesz?
Chłopak spojrzał w dół i poszedł po bokserki.
-Lepiej?
-Nie. Wole cie bez ubrania. - zażartowałam sobie. Chłopak zaśmiał się pod nosem.
-Ten tekst ma prawa autorskie. - skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
-Wybacz. -szepnęłam otwierając lekko drzwi.
Minęłam wielki korytarz i mnóstwo innych drzwi, skąd dochodziły ciche jęki. Spojrzałam nerwowo na loczka.
-Kac, kochana. - wyszczerzył się.
-Rozumiem. - pokiwałam głową i zeszłam powoli po marmurowych schodach.
-Wow, a tu co się stało?
W pomieszczeniu leżało z dobre 30 osób. W różnych pozycjach.
-Ehhh, czysty burdel. - westchnął brunet.
Ruszyłam w kierunku pierwszej lepszej blondynki.
-To twoja siostra? - spytał rozbawiony.
-Nie.
-A ta?
-Nie.
-A może ta?
-Nie. Harry! Szukam blondynki!
-A ta? O kurwa to Niall!
-Tym bardziej nie.
Oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Usiadłam na wolnym fotelu i przyglądałam się wszystkim z rozbawieniem. To naprawdę wyglądało komicznie, ale martwiła mnie tylko jedna rzecz. A mniej więcej taka, że mojej siostry tu nie było, a dlatego że mieszkam pod jej opieką, bo nie jestem jeszcze pełnoletnia to lepiej by było jakby się znalazła. Ona ma rozum pięciolatka. Jak się zorientuje, że nie ma mnie z nią, to dostanie czystego szału.
Kiedyś jak byłam dłużej w toalecie za potrzebą to wezwała policję, że coś sobie zrobiłam.
Panowie policjanci mnie kojarzą z daleka. Jak wcześniej wspomniałam, co najmniej raz w tygodniu pani Pitch dzwoni do nich, że albo kosz od śmieci jest nie zamknięty, albo muzyka za głośno gra, albo przeszkadzamy jej psu. Jest mnóstwo powodów.
-Nie martw się. - brunet dosiadł się do mnie i objął ramieniem.
-Nie martwię się, tylko wiesz...ona jest typem człowieka panikującego z byle powodu, więc...
-Więc, musimy coś zjeść. - zmienił temat. Jakby wyczuł że nie za bardzo mi się chce o tym gadać.
Byłam zdziwiona, że Styles tak mnie traktuje ,ale nie mogłam mu odmówić. Byłam okropnie głodna.
-Zjadłabym naleśniki. - zamruczałam i przeciągnęłam się na miękkim posłaniu.
-Ja też bym zjadł. - z podłogi podniósł się Horan. -Harry, mi też zrób.
-Już się robi. - mrugnął i zabrał się za gotowanie, za to blondyn usiadł koło mnie i się mi przyglądał.
-A ty jesteś? -zaczął.
-Rose. Siostra Stelli. Poznałeś mnie wczoraj. - pewnie zrobiłam minę typu "WTF".
-Wybacz. Nie pamiętam.
-Wiesz gdzie ona jest?
-Rano poszła do domu. Tyle wiem.
-Dzięki. - wydukałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Ej, a naleśniki? - do holu wpadł Lokers.
-Harry naprawdę ci za wszystko dziękuję, ale musze już lecieć. Może jeszcze kiedyś was zobaczę. Pa. - pocałowałam bruneta w policzek i mocno przytuliłam.
-Będę tęsknił. - chłopak jeszcze mocniej do mnie przywarł.
-Ja też. - szepnęłam i wyszłam z domu.
~*~
Droga powrotna zajęła mi dłużej niż przypuszczałam. Wszystko dlatego, że nie miałam pojęcia gdzie iść. Jak tam przyjechałam to było ciemno jak w dupie murzyna, a teraz nie orientowałam się w terenie. Na szczęście, z małą pomocą taksówkarza dotarłam do domu, jednak zaraz tego pożałowałam. Tuż przy furtce stał samochód policji. No pięknie...
Weszłam do środka i ściągnęłam wreszcie te męczące koturny.
-Stella? - krzyknęłam.
-Rose! A ja wezwałam policję!!!- dobiegła do mnie i zaczęła szarpać. Policjanci dobiegli do nas i oderwali wściekłą blondynkę.
-Czy możemy cię z nią zostawić, czy to jakaś psychopatka?
-Raczej tak. -mruknęłam. - Chociaż co do drugiego to jestem coraz bardziej pewna, że została podmieniona w szpitalu. - zaśmiałam się nerwowo.
-Dobrze, do widzenia.
-Raczej do zobaczenia. - uśmiechnęłam się i odprowadziłam panów do drzwi.
Byłam taka wściekła,że nie ręczyłam za siebie.
-Co z tobą nie tak?!?! - krzyknęłam. -Nie mogłaś po prostu do mnie zadzwonić?! Jesteś chora...i wiesz co? Wyprowadzam się! Mam cię dość! Po prostu mam dość! Jesteś głupia, i wredna! - wywrzeszczałam jej prosto w twarz i pobiegłam na górę.
Wszystkie wieszaki z rzeczami zerwałam z belki w szafie i wrzuciłam do czarnej walizki. Wyrzuciłam całą szufladę z bielizną i również ją (tą bieliznę, nie komodę) tam wrzuciłam. Zamknęłam z trudem pakunek. Do torby podręcznej władowałam ładowarkę, telefon i wszystkie inne drobiazgi.
Na razie nie mam pojęcia gdzie będę w stanie zamieszkać, ale wszędzie lepiej niż z taką wariatką. No bo kto normalny by z nią wytrzymał?! Ja na pewno nie!
Spuściłam walizkę po schodach, chwyciłam do ręki i z podniesioną głową wyszłam z domu. Miałam tylko jeden pomysł, żeby przetrwać bez mieszkania, lub domu, ale okropnie bałam się zaryzykować. Przygryzłam lekko wargę i odblokowałam klawiaturę w moim telefonie. Zajrzałam do kontaktów.
Aby, Andrew, Anne. Bella, Beth, Beth 2, Cady, David, Derek, Ethan, George, Harry, Holly. Chwila...Harry? Odkąd tylko pamiętam nie poznałam żadnego Harry'ego. Poza jednym wyjątkiem. Wybrałam kontakt.
Jeden sygnał...dwa.....trzy....cztery
To bez sensu, pewnie nie odbierze. Już chciałam nacisnąć czerwony przycisk, ale telefon wydał z siebie zachrypnięty głos. Tak, to był on.
-Halo? - spytał.
Zamarłam. Jaka ja jestem głupia...I co? Poproszą znaną na całym świecie gwiazdę o przenocowanie? To chore.
:* // love
piątek, 23 sierpnia 2013
niedziela, 11 sierpnia 2013
~Rozdz.2~
Stella znów pociągnęła mnie za bluzkę i weszłyśmy spokojnie do salonu. Jednym słowem :WOW! Salon przypominał ze cztery ,albo pięć sklepów. Plazma na całą ścianę nadawała klimatu temu miejscu. Biała sofa i cztery fotele okryte były czerwoną,bawełnianą narzutą. Taką samą jaką pokryty był stolik z przekąskami.
Spodziewałam się z 200 osób, tymczasem było ich o wiele mniej. A więc był jakiś chłopak z burzą loków na głowie, a u jego boku blondynka. Długie nogi. O twarzy nie mogę nic powiedzieć bo tapeta świetnie ją zakrywała. Tuż obok nich stał blondyn wcinający coś bez końca. Siostra znów mnie pociągnęła i stanęłyśmy przed nim. Wyglądał naprawdę słodko, ale chyba Stella i on kręcą ze sobą, bo ich zachowanie wykraczało poza normy zwykłej przyjaźni. Obróciłam się lekko i zobaczyłam nikogo innego jak tego Louisa, chłopaka Ell. Gawędził z jakimś brunetem. Od razu się odwróciłam,żeby mnie nie zobaczył,ale chyba było za późno, bo od razu do mnie podszedł.
-Hej Rose. Wyglądasz..........no brak słów.
-Aż tak źle?
Zaśmiałam się.
-Wręcz przeciwnie. Ell dzisiaj nie przyjdzie. Wyjechała do brata na tydzień.
-Aha.
-A co ty tu właściwie robisz?
-Moja siostra ma znajomości.
Pokazałam na blondynke całującą się z Niallem. Chłopak cicho się zaśmiał.
-Poznałaś już Zayna?
Odwróciłam się z powrotem do Tomlinsona. Przy chłopaku stał ten brunet, który z nim wcześniej rozmawiał. No nie powiem, przystojny to on był. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo rozbawiły mnie moje myśli.
-Nie miałam okazji, Rose.
Podałam ręke. Chłopak się przedstawił i grzecznie ucałował moją dłoń. Wow, nie dość że przystojny jak cholera, to jeszcze dżentelmen. Znów się uśmiechnęłam. Moje myśli są tak tragiczne,że aż śmieszne.
-Rose, musisz jeszcze poznać Harry'ego. Na pewno cię polubi.
Louis dziwnie zatrzepotał brwiami i zaprowadził do chłopaka. Okazało się,że to był ten lokowaty.
-Fu? - Tommo chwycił blondynkę za bluzkę , odciągnął od niejakiego Harry'ego i popchnął w tłum tańczących ludzi.
-Stary.
Chłopak był chyba nieco zdziwiony,ale uśmiech nie schodził mu z twarzy. Też się cicho zaśmiałam ,bo wyglądało to po prostu komicznie.
-A więc, Styles, poznaj Rose. - pokazał na mnie. Dziwne że brunet wcześniej nie skojarzył że stoję obok niego,ale no dobra. Chłopak chwilę się mi poprzyglądał, po czym szepnął coś sam do siebie i się przedstawił. On również ucałował moją dłoń. Boziu,sami dżentelmeni.
-Więc,Rose...co powiesz na drinka? - odezwał się znów Tommo. On i Harry mówili coś po migowemu. Naprawde nie wiem o co mogło chodzić,ale trochę boje się tego miejsca.
-Tak,jasne. - uśmiechnęłam się do poznanego mi Harry'ego i poszłam wraz z Louisem pod barek. Złożyliśmy już zamówienia i czekaliśmy,aż tu nagle usiadł koło mnie sam Justin Bieber!!! Aż pisnęłam z podeksctyowania. Chłopak miło się do mnie uśmiechnął i poprawił włosy.
-Mogę poznać twoje imię? - odezwał się w końcu Bieber. O mamusiu!!!!
-Rose. - powiedziałam miękko i sama zaczęłam się teraz wstydzić mojego imienia. Rany...
-Śliczne imię. Zresztą, czego ja się spodziewałem u tak pięknej dziewczyny. - skarcił się Justin i coś zamówił. Boże,czy to jest sen?! Gadam z Justinem Bieberem?!?! - A więc, Rose. Co tu robisz? Jesteś sławna?
-Nie...nie jestem. - jestem pewna,że zalałam się wielkim rumieńcem.
-Skoro nie jesteś sławna, to na pewno po tej imprezce będziesz. - uśmiechnął się i odszedł w tłum tańczących ciał. Westchnęłam. Poczułam jak ktoś mnie łaskocze od tyłu. Pisnęłam z przerażenia.
-Louis! Nie strasz mnie tak!!! - wrzasnęłam.
-Co? Jakoś nie za bardzo cię słyszę! - krzyknął. Muzyka grała głośno, ale mnie na pewno usłyszał. Dziwak. Pacnęłam go w ramię. - Twój drink. - powiedział już normalnie.
-Dzięki.
Po trzech godzinach byłam nieźle wstawiona. Na tyle, że Louis musiał mnie trzymać. Tak swoją drogą świetnie tańczy.
-Poczekaj tutaj. Zaraz wracam. - wymówił spokojnie Tomlinson i zniknął w tłumie. Poczułam jak ktoś znowu łapie mnie w talii. Jego ciepły oddech na mojej skórze. Odwróciłam się gwałtownie. Przede mną stał Harry.
-Hej, Ha- ha - har- Harry. - wreszcie wymówiłam to imię.
-Hej, mała. Chcesz się rozerwać? - szepnął mi do ucha. Zaśmiałam się.
-A żebyś wiedział. - wymamrotałam.
-Chodź.
Chłopak chwycił mnie za ręke i poprowadził na górę. Przypchnął mnie lekko do drzwi i namiętnie pocałował. Nie opierałam się. Jak mówiłam, byłam nieźle wstawiona. Brunet chwycił mnie za pośladki, a ja lekko podskoczyłam i owinęłam go nogami wokół pasa. Otworzył na oślep drzwi i zaczęła się zabawa.
XD//love
Spodziewałam się z 200 osób, tymczasem było ich o wiele mniej. A więc był jakiś chłopak z burzą loków na głowie, a u jego boku blondynka. Długie nogi. O twarzy nie mogę nic powiedzieć bo tapeta świetnie ją zakrywała. Tuż obok nich stał blondyn wcinający coś bez końca. Siostra znów mnie pociągnęła i stanęłyśmy przed nim. Wyglądał naprawdę słodko, ale chyba Stella i on kręcą ze sobą, bo ich zachowanie wykraczało poza normy zwykłej przyjaźni. Obróciłam się lekko i zobaczyłam nikogo innego jak tego Louisa, chłopaka Ell. Gawędził z jakimś brunetem. Od razu się odwróciłam,żeby mnie nie zobaczył,ale chyba było za późno, bo od razu do mnie podszedł.
-Hej Rose. Wyglądasz..........no brak słów.
-Aż tak źle?
Zaśmiałam się.
-Wręcz przeciwnie. Ell dzisiaj nie przyjdzie. Wyjechała do brata na tydzień.
-Aha.
-A co ty tu właściwie robisz?
-Moja siostra ma znajomości.
Pokazałam na blondynke całującą się z Niallem. Chłopak cicho się zaśmiał.
-Poznałaś już Zayna?
Odwróciłam się z powrotem do Tomlinsona. Przy chłopaku stał ten brunet, który z nim wcześniej rozmawiał. No nie powiem, przystojny to on był. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo rozbawiły mnie moje myśli.
-Nie miałam okazji, Rose.
Podałam ręke. Chłopak się przedstawił i grzecznie ucałował moją dłoń. Wow, nie dość że przystojny jak cholera, to jeszcze dżentelmen. Znów się uśmiechnęłam. Moje myśli są tak tragiczne,że aż śmieszne.
-Rose, musisz jeszcze poznać Harry'ego. Na pewno cię polubi.
Louis dziwnie zatrzepotał brwiami i zaprowadził do chłopaka. Okazało się,że to był ten lokowaty.
-Fu? - Tommo chwycił blondynkę za bluzkę , odciągnął od niejakiego Harry'ego i popchnął w tłum tańczących ludzi.
-Stary.
Chłopak był chyba nieco zdziwiony,ale uśmiech nie schodził mu z twarzy. Też się cicho zaśmiałam ,bo wyglądało to po prostu komicznie.
-A więc, Styles, poznaj Rose. - pokazał na mnie. Dziwne że brunet wcześniej nie skojarzył że stoję obok niego,ale no dobra. Chłopak chwilę się mi poprzyglądał, po czym szepnął coś sam do siebie i się przedstawił. On również ucałował moją dłoń. Boziu,sami dżentelmeni.
-Więc,Rose...co powiesz na drinka? - odezwał się znów Tommo. On i Harry mówili coś po migowemu. Naprawde nie wiem o co mogło chodzić,ale trochę boje się tego miejsca.
-Tak,jasne. - uśmiechnęłam się do poznanego mi Harry'ego i poszłam wraz z Louisem pod barek. Złożyliśmy już zamówienia i czekaliśmy,aż tu nagle usiadł koło mnie sam Justin Bieber!!! Aż pisnęłam z podeksctyowania. Chłopak miło się do mnie uśmiechnął i poprawił włosy.
-Mogę poznać twoje imię? - odezwał się w końcu Bieber. O mamusiu!!!!
-Rose. - powiedziałam miękko i sama zaczęłam się teraz wstydzić mojego imienia. Rany...
-Śliczne imię. Zresztą, czego ja się spodziewałem u tak pięknej dziewczyny. - skarcił się Justin i coś zamówił. Boże,czy to jest sen?! Gadam z Justinem Bieberem?!?! - A więc, Rose. Co tu robisz? Jesteś sławna?
-Nie...nie jestem. - jestem pewna,że zalałam się wielkim rumieńcem.
-Skoro nie jesteś sławna, to na pewno po tej imprezce będziesz. - uśmiechnął się i odszedł w tłum tańczących ciał. Westchnęłam. Poczułam jak ktoś mnie łaskocze od tyłu. Pisnęłam z przerażenia.
-Louis! Nie strasz mnie tak!!! - wrzasnęłam.
-Co? Jakoś nie za bardzo cię słyszę! - krzyknął. Muzyka grała głośno, ale mnie na pewno usłyszał. Dziwak. Pacnęłam go w ramię. - Twój drink. - powiedział już normalnie.
-Dzięki.
Po trzech godzinach byłam nieźle wstawiona. Na tyle, że Louis musiał mnie trzymać. Tak swoją drogą świetnie tańczy.
-Poczekaj tutaj. Zaraz wracam. - wymówił spokojnie Tomlinson i zniknął w tłumie. Poczułam jak ktoś znowu łapie mnie w talii. Jego ciepły oddech na mojej skórze. Odwróciłam się gwałtownie. Przede mną stał Harry.
-Hej, Ha- ha - har- Harry. - wreszcie wymówiłam to imię.
-Hej, mała. Chcesz się rozerwać? - szepnął mi do ucha. Zaśmiałam się.
-A żebyś wiedział. - wymamrotałam.
-Chodź.
Chłopak chwycił mnie za ręke i poprowadził na górę. Przypchnął mnie lekko do drzwi i namiętnie pocałował. Nie opierałam się. Jak mówiłam, byłam nieźle wstawiona. Brunet chwycił mnie za pośladki, a ja lekko podskoczyłam i owinęłam go nogami wokół pasa. Otworzył na oślep drzwi i zaczęła się zabawa.
XD//love
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)